Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lumiere. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lumiere. Pokaż wszystkie posty

Znowu makijażowo.

16:38 Posted by Insane

Mam tyle zdjęć do zrobienia, tyle rzeczy do opisania, wszystko czeka na swoją kolej. Niestety nastała pora deszczowa i ze światłem jest tragedia ;) poza tym melduję, że jestem już po przeprowadzce i wracam do żywych (ale tych ledwie żywych jeszcze ;) ).

Zdjęcia robione na dwóch ustawieniach aparatu. Na jednych wychodziłam sino-blada jak śmierć, a na innych jak po photoshopie ;) zapewniam jednak, że zdjęcia były tylko zmniejszane.

Podkład:
Lily Lolo - Blonde
(chyba się polubimy na dobre)

Korektor:
EDM - Pearl Mint

Puder:
EDM - Kaolin Powder Sunlight (myślę, to on może być sprawdzą efektu "wyblurowania" przez aparat)

Poliki:
EDM - Soft Bronzer
Lumiere - Sundew

Oczy:
EDM - Dandelions
EDM - Driftwood

Usta:
Silk Naturals - Maidem (porządnie odciśnięte w chusteczkę, bo wyglądałam jak wamp(ir) ;) )
i niemineralne Błyszczydło


Eksperymentalnie...

07:21 Posted by Insane

... czyli trzeba być szalonym, żeby testować nowe podkłady tuż przed wyjściem do pracy, a robię to po raz kolejny ;)
Makijaż miał być prawie nude.
Podkład... Jasnością niby dobry, ale wyglądam w nim chorowicie... Nawet mi się wydaje, że bije ode mnie bladością i nie jest to wina światła ;)
Nie mam też jego sporej ilości na twarzy, choć na niektórych zdjęciach odnoszę takie wrażenie. To wina ustawień aparatu - nie dość, że tryb makro, to jeszcze musiałam kombinować, coby zdjęcia nie były rozmazane przy obecnej pogodzie za oknem ;)
No, ale do rzeczy...

Podkład:
Blusche French Vanilla matte

Róż:
EDM - Pumpkin Pie + Lavender
na to odrobina Sundew z Lumiere

Korektory:
EDM - Sunlight
EDM - Pearl Mint

Oczy:
EDM - All Spice

Usta:
EDM - Natural

Puder:
EDM - Kaolin Powder Sunlight - dla odrobiny żółci ;)



Przepraszam za włosy w nieładzie i błądzące po nich paprochy - skutki wiecznego pakowania się ;) już lecę się uczesać.

Miny jak zwykle dziwne - wystawiam twarz do okna ;)


-EDIT-
Niezbyt często zdarza mi się edytować posty, ale wczorajszy przypadek na to zasługuje. Podkład z Blusche:
a) dopasował się do skóry
b) zżółkł
c) ściemniał

Nie wiem, która z tych odpowiedzi jest prawdziwa, ale fakt faktem - po jakimś czasie przestałam wyglądać jak zombie ;)
Poniżej wklejam zdjęcie po 8 godzinach pracy (bez poprawek ;) ). Robione komórką, więc jakość bez szału ;) ale widać, że nie wyglądam już tak chorowicie ;)



Dałam mu dzisiaj kolejną szansę. W połączeniu z Kaolin Powder Sunlight (dla odrobiny żółci) już od rana wygląda lepiej... Zobaczymy za kilka godzin ;)

Pochmurno, deszczowo i.... wyjściowo.

21:22 Posted by Insane

Pogoda nas ostatnio nie rozpieszcza, mam wrażenie, że w szczególności Krakowian. W telewizji dzisiaj mówili, że podobno właśnie w Krakowie od wczoraj spadło najwięcej deszczu w całej Polsce i ileś tam razy przekroczyliśmy normę maja ;) no cóż, zgadzam się z tym. Mój wczorajszy powrót do domu (na rowerze, przypominam ;) ) zdecydowanie przekroczył wszelkie normy. Za przeproszeniem - nawet gaci nie miałam suchych :P i nie dało się jechać ulicą tak, żeby choć na kawałek tego-bardziej-suchego-kawałka się załapać. Podtopione to wszystko tak, że pedałując - regularnie nalewałam sobie kubełek wody do butów, które nota bene do dzisiaj nie wyschły ;)

No, ale ja nie o tym miałam....

Dzisiaj wybraliśmy się na chrzciny, więc wypadało wyglądać nieco bardziej wyjściowo, niż na co dzień. Jakoś nie miałam weny na papuzie barwy, więc wymaziałam coś takiego...
Oczywiście, podczas robienia zdjęć (z brakiem światła i nieustającym deszczem za oknem) - zapomniałam zmienić ustawienia aparatu i jak wyszło - widzą wszyscy.... Brak ostrości jak się patrzy. Także zdjęcie tylko jedno..



Podkład:
Lucy Minerals - Pale Olive

Korektor:
EDM - Pearl Mint, odrobina
EDM - Intensive Fair
EDM - Sunlight

Róż:
EDM - Soft Touch
Lumiere - Baby Face (enhancer)

Oczy:
Lucy Minerals - Whisper Pink
The She Space - Make Em Dance
EDM - Dandelions
Coastal Scents - gel liner Stellar (celowo rozmyty, nie chciałam efektu pin-up....)

Usta:
pomadka BeBe ;) a później pomadka MAD Minerals - Daylight, niestety już nie na zdjęciu


-EDIT-
Dopiero teraz widzę, jak kiepsko to zdjęcie jest naprawdę. No cóż, w rzeczywistości kolory były nieco bardziej intensywne... ;)

Makijażowo na życzenie ;)

13:27 Posted by Insane

Tym razem makijaż inspirowany i wstawiony dzięki rozmowie z pewną Wizażanką ;)
Taki ot, zwykły, codzienny.

Twarz:
Lucy Minerals - Pale Olive

Poliki:
Lumiere - Delicate Pink
Lumiere - Baby Face

Oczy:
EDM - Pots and Pans
EDM - Dandelions
The She Space - Far Too Fablous + SN Liner Sealer




Niestety przy takiej pogodzie ciężko złapać dobre światło....

-EDIT-
Teraz dopiero zauważyłam, że się upaćkałam tuszem pod rzęsami, a jeszcze zbliżenie wstawiam :P
Echh, idę się poprawić ;)

Róże i rozświetlacze Lumiere :)

10:14 Posted by Insane

Przyszedł czas na obiecane już kiedyś róże i rozświetlacze Lumiere.
Na chwilę obecną - są jedynymi z moich ulubionych, uwielbiam je wszystkie. Mają bardzo fajną 'konsystencję' - są bardzo miałkie, łatwe w aplikacji, aksamitne w nakładaniu, w dodatku naprawdę dłuugo utrzymują się na twarzy. W moim przypadku - cały dzień w pracy nie jest im straszny :)

Poza tym bardzo rzadko zdarza im się ocieplić, pięknie wtapiają się w cerę, są takie hmm.... twarzowe? Naturalne? Sama nie wiem, jak to opisać. W każdym razie - uwielbiam je wszystkie :)


Sundew

Rozświetlacz. "Silk radiance", czyli dosłownie - "jedwabiście promienny" ;) brzmi górnolotnie, ale efekt, jaki daje Sundew osobiście uwielbiam. Nie ma w sobie tysiąca drobinek, daje raczej delikatnie satynową, promienną poświatę - nie widoczną gołym okiem, sprawia jedynie, że twarz wygląda "jakby promienniej", bardziej świeżo. Niby nic nie widać, a efekt jest.



Baby Face

Coś pomiędzy rozświetlaczem a produktem do konturowania twarzy. Jak dla mnie - jedynie jako rozświetlacz, bałabym się przebijających różowawych tonów spod podkładu, ale osoby o ciemniejszej cerze, zwłaszcza zmęczonej i przyszarzałej - mogłyby spróbować. Ale tylko duo fiberem, coby zgubić sporą ilość drobinek.
Odcień bardzo jasnego, chłodnego różu, momentami można powiedzieć, że przybiera odcień delikatnie sinawy, a ja - o dziwo ;) - dość dobrze w takich wyglądam.
W przeciwieństwie do Sundew - ma w sobie całkiem widoczne, srebrne drobinki, które na całe szczęście nie dają efektu choinki, jakoś podczas aplikacji się gubią, a nakładane duo fiber'em - niemalże całkowicie giną.



Poppy

Jasny, delikatny, neutralny róż. Całkowicie matowy, trochę płowy, jakby zgaszony.
"Na wszelki wypadek" zazwyczaj mieszam do z Lavenderem, aby uniknąć ocieplania się, ale mam za sobą kilka szybkich aplikacji bez mieszania i przyznaję, że tylko raz zdarzyło mu się pójść w stronę ciepłej brzoskwinki. Także bardzo duży plus za to. No i - jak wszystkie róże Lumiere - trwałość bardzo dobra :)



Delicate Pink

Kolejny jasny, delikatny róż, ale w przeciwieństwie do Poppy - bardziej dziewczęcy, świeży, żywy, wiosenny :) ale również całkowicie matowy.





Wild Rose

Według strony jest to mieszanka delikatnej skrzącej brzoskwini z odrobiną różowym, różanych tonów.
Na całe szczęście - ja tam widzę zdecydowanie więcej różu, niż brzoskwini. Nie jest to już jasny róż, ale dość intensywny, ciemniejszy, odrobinę eozynowy, ale równocześnie przyblakły, przyszarzały, trochę smutnawy. Mimo to całkiem przyjemnie ożywia twarz, tylko osoby o jasnej cerze muszą bardzo uważać na ilość nakładanego prochu, bo wystarczy naprawdę odrobina :)
Teoretycznie matowy nie jest, ale jakoś tak - zawsze po drodze gubi drobinki, które widoczne są w opakowaniu.





Sugarberry

Przez Lumiere nazwany różanym bronzerem, a umieszczony w kategorii fioletowych róży ;)
Rzeczywiście można w nim dostrzec bladofioletowe tony, jest stłumiony, sinawy, szarawy, w opakowaniu ciemny, a na dłoni nijaki. A mimo to - jego efekt na twarzy bardzo lubię! Być może dlatego, że mi takie sinawe odcienie mimo wszystko pasują. A być może dlatego, że pomimo zniechęcającego pierwszego wrażenia - pięknie ożywia twarz, jest niecodzienny, unikalny poprzez te fioletowe tony, a jednocześnie wystarczająco naturalny, delikatny i jasny, żeby nie musieć oszczędzać go jedynie na specjalne wyjścia, czy do stylizacji :)





Czas na sample, które mam okazję testować dzięki Gosi :*

Terra Cotta

W opakowaniu dość ciemny, intensywny, koralowy. Wystarczy jedno spojrzenie i już wiadomo - będzie się ocieplał ;) ale po coś w końcu stworzono korektory typu Sky Blue, czy Lavender :>
W rzeczywistości - niewiele różni się od odcienia w woreczku. Jest faktycznie bardzo intensywny, koralowy, ale niezbyt ceglasty (to na plus!) i na dłoni się mimo wszystko bardzo nie ociepla, ale nie polecałabym go chłodnym typom, raczej neutralnym i ciepłym :)




Island Sands

Rozświetlacz. W opakowaniu jasnobeżowy, w zasadzie jak podkład. Na dłoni daje bardzo ciekawy efekt - mimo drobinek wykończenie jest raczej satynowe. Chłodny, delikatny, neutralny, delikatnie złotawy beż może naprawdę fajnie służyć jaśniejszym karnacjom w wakacje. Poza tym widzę go również pod łukiem brwiowym :)