Pokazywanie postów oznaczonych etykietą HiFi Cosmetics. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą HiFi Cosmetics. Pokaż wszystkie posty

Na szybko.

07:49 Posted by Insane

Makijaż zmalowany na szybko i na szybko też wrzucone zdjęcia, bo zaraz uciekam do pracy ;)

Strasznie ciężko mi się dzisiaj malowało i robiło te zdjęcia - oczy mam jakieś zmęczone, łzawiące i chętne wciąż do spania.

Ale przynajmniej trochę słońca z rana uchwyciłam... ;)

P.S. - tak, śpię w koszulce z Plutem :D

Twarz:
Podkład - Lucy Minerals

dzisiaj bez korektorów, różu i tak dalej - bo śmigam w końcu na rower :) !

Oczy:
Hi-Fi - Grinch
Hi-Fi - My Pride (celowo aż tak rozmyty)
EDM - Dandelions
baza pod cienie Heavenly Natural Beauty

Usta:
pomadka BeBe... ;)



Testowania ustawień aparatu ciąg dalszy, dlatego na jednym, czy dwóch zdjęciach jakiś dziwny "mój" kolor wyszedł... A może to wina słońca?

Ach, no i ten mój nos. Przesuszony dalej, po niedawnym przeziębieniu. Nie pomaga ani oliwa, ani Nivea, ani nic.

Hi-Fi Cosmetics swatch

13:24 Posted by Insane

W końcu doczekałam się odrobiny słońca (noo... a przynajmniej braku deszczu ;) ) i jednocześnie chwili wolnego czasu. Nie marnując ani jednego, ani drugiego.. chwyciłam za aparat ;)

Jeśli chodzi o moje wrażenia, to powtórzę się po raz kolejny - I love Hi-Fi Cosmetics :D
Cienie na stronie były przynajmniej obiecujące. Jak już zamówienie dotarło - w woreczkach prezentowały się jeszcze lepiej. A na dłoni, na oku... ech, szkoda gadać. Osobiście przepadłam ;)
czuję się jak dziecko zbierające pokemony - muszę mieć je wszystkie ;)

Od razu zaznaczę, że na wszystkich zdjęciach jest jedna warstwa cienia. Bez żadnej bazy, ani nic :)

Let's go :)



Deck The Halls - głęboka, choinkowa zieleń, kojarzy mi się z baśniowym lasem.... Ale to chyba wina zbyt wielu bajek w dzieciństwie ;)

Champagne Toast - delikatny, jasny, beżowo-łososiowo, trafna nazwa :)

Rising Tide - przypomina mi odrobinę Boy Toy z Pure Luxe, choć jest o pół tonu jaśniejszy i przede wszystkim - dużo łatwiejszy w aplikacji. Intensywnie niebieski, a'la błękit paryski :)

My Pride - prawie całkiem matowy, jasnofioletowy, jakby troszkę wyblakły, ale jednak nie mdły, odrobinę lawendowy.

Grinch - bardzo intensywny, radosny, wiosenny odcień zieleni z dodatkiem limonki w tle. Poza limonką znaleźć można trochę słońca.. czyli żółto-złotawych tonów :)

Five o'Clock - czerwono-różany, malinowy, może trochę rubinowy.... Intensywny, jak wszystkie odcienie Hi-Fi :)





Crazy Little Thing - oryginalny odcień błękitu, troszkę turkusowy, ale bardziej lazurowy... Tak, zdecydowanie kojarzy mi się w czystą, ciepłą wodą, rafą koralową i drinkami z palemką ;)

Big Shot - czysta niebieskość, coś pomiędzy niebieskim, a granatowym.

Pointless Intervention - rudo-rdzawo-brązowawy z odrobiną pomarańczowej cegiełki w tle.

Night Fever - absolutnie piękny, wyjściowy, wieczorowy kolor. Bardzo niejednoznaczny - niby szarawy, ale jednak dominuje tutaj ciemny, trochę mroczny fiolet ze skrzącymi srebrnymi drobinkami. Dopatrzyć się można nawet różu w tle, gdzieś na trzecim planie.

Sweet Child - prawie całkiem matowy, wyblakły, "majtkowy", mocno rozbielony róż.





Pins & Needles - intensywny, trochę landrynkowy róż, z odrobiną fioletu gdzieś daleko w tle. Dość odważny, ale... lubię takie ;)

Aphrodisiac - piękny, intensywny, niecodzienny, wieczorowy fioletowo-karminowy, może ciemny cyklamen?

Tourniquet - bardzo rozbielony, delikatny fiolet. Właściwie jest to prawie matowa biel z kapką fioletu w kolorze bzu.

Boom Shaka Laka - strasznie podoba mi się nazwa ;) a sam odcień - niespotykany. Ciemna, trawiasta zieleń z jaśniejszą, skrząca limonką w tle.

Punk Rocker - hmm... rzeczywiście swego czasu widywało się na ulicach irokezy w podobnych odcieniach ;) ciemno-malinowy, ale chłodny odcień różu. Odważny, ale nie rozmemłany, słodki, mdły...





Slave To Money - ciemny, intensywny, szmaragdowy... baśniowy, głębinowy... Na pewno nie na co dzień :)

Hope - odcień ciężki do opisania, trochę jakby truskawkowy, trochę ceglasty, a na pewno dość ciepły...

Tell Me Lies - piękny odcień, choć ciężki do uchwycenia na zdjęciu... Delikatno-kanarkowy, odrobinę złotawy, ale nie krzykliwy, dość mocno rozbielony, może trochę słomkowy? Kojarzy mi się z... bukietem ślubnym, nie wiem, dlaczego.

Raindrops on Roses - odcień, który chyba najbardziej skrzywdziłam na zdjęciach, bo nie udało mi się go ładnie uchwycić. Wyszedł ciepło-ceglasty, a w rzeczywistości jest raczej neutralnym odcieniem, na pewno nie ciepłym. Różano-brązowy z pięknymi, skrzącymi drobinkami czystego srebra. Muszę przyznać, że w rzeczywistości naprawdę wygląda to jak rosa... :)

Pixies - jeden z najmniej wyrazistych odcieni, taki rozbielony, trochę nijaki lawendowo-błękitny. Raczej niezbyt twarzowy.. Ale może jako liner?





Tained Love - kolejny piękny, intensywny, wyjściowy kolor. Fioletowo-jagodowy z odrobiną wrzosu w tle :)

Brass Petals - mocno skrzący.. Naprawdę mocno! Dość neutralno-ciepły beż, może trochę łososiowy. Pięknie otwiera oko :)

Dirty Word Witchcraft - ciemne odcienie z jasnymi drobinkami są dużym wyzwaniem dla firm mineralnych. Naprawdę niewiele z nich ładnie się prezentuje na oku - zazwyczaj pozostaje smuga ciemnego, bliżej nieokreślonego koloru, bez ani jednej drobinki, które dziwnym trafem znajdują się wszędzie, tylko nie na powiece ;)
Tutaj - jest inaczej. "Przyczepność" naprawdę nienaganna. Cień nałożony zwyczajnie - paluchem, i w dodatku roztarty. Żadnego "pac, pac, pac", żadnej bazy, mixing medium, ani nic. Ukłony z stronę Hi-Fi!
A sam odcień - zwykła, "czarna czerń" ;) z srebrno-niebieskawymi drobinkami.

Conspiracy - Paparazzi Flash Powder - ponowne gratulacje dla Veronici. Jak dotąd jest to jedyny spośród testowanych tzw. flash powders, który ma jakąkolwiek przyczepność ;) wszystkie testowane do dzisiaj nie dały się zaaplikować w ogóle. Nie było nawet czemu zdjęć robić, bo zostawał jedynie sam brokat, a kolor znikał. Tutaj - jedna warstwa nałożona paluchem i roztarta. Ponownie żadnej bazy ani metody "pac, pac, pac" :)
Oczywiście, nie jest to tak samo intensywny efekt, jak w przypadku cieni, ale wiążę z tym cudem niemałe nadzieje :) na pędzlu i na bazie - efekt powinien być iście wieczorowy!
Jeśli chodzi o kolor, to jak widać - mnóstwo delikatnych, drobnych złoto-zielono-limonkowych drobinek :)





Róż Denial - oferta róży Hi-Fi może nie jest rewelacyjna, ale i tak zamierzam skusić się na resztę odcieni ;)
Bardzo ładny róż z odrobiną brzoskwinki w tle. Ale nie takiej pomarańczki, tylko właśnie brzoskwini. Odcień zależnie od światła neutralno-ciepły, więc ja muszę mieszać go z Lavenderem albo pacyfikować Light Pink'iem z EDM ;) ale mimo wszystko - warto!
Trwałość bez zarzutu - po 12 godzinach wciąż dzielnie się trzymał :)
W opakowaniu mogą straszyć srebrne drobinki, na zdjęciach nie są już tak widoczne. A na twarzy - zależnie od użytego pędzla. Duo fiberki gubią całkiem te błyskotki, a np. Angled te zatrzymuje. Przyjemny róż :)



Gin Sin Lip Glaze - w pudełeczku odcień intensywnej pomarańczy, aż strach na usta nakładać ;) ale już po nałożeniu - bardzo przyjemny, chłodny, neutralny odcień, jedynie ze złotawym połyskiem. Pod światło widać po prostu złotawe drobinki, połysk. Ale nie jakoś bardzo nachalnie...
Poza tym - na ustach bardzo trwały, nie klei się, za to pachnie przepięknie! Jak najlepszy na świecie budyń. Posmaku chemicznego brak, za co ogromny plus. I na całe szczęście jak budyń nie smakuje, bo marny byłby jego los... ;)
Co ważne - nie czuć tych drobinek. Nic nie drapie, nie działa jak peeling ;) i nie wysusza ust.

Przypadkiem....

13:26 Posted by Insane

Planowałam na dzisiaj swatche Hi-Fi Cosmetics, bo jakby trochę słońca się przez chmury przedzierało... Ale niestety nie wyrobiłam się z czasem.
Tak więc postanowiłam w ramach rekompensaty chociaż coś zmalować przy użyciu ich cieni.
Przyznaję, że teraz przepadłam całkowicie....
Spodziewałam się lżejszego makijażu, bo i nie sądziłam, że cienie są AŻ TAK napigmentowane. Wyszło wieczorowo i trochę dziwnie się czuję... Nie takie były plany ;)

No, ale wrzucam.

Podkład:
Lucy Minerals - Pale Olive

Korektor:
EDM - Sunlight

Oczy:
Hi-Fi Cosmetics - Night Fever
Hi-Fi Cosmetics - Tained Love
EDM - Dandelions

Usta:
Silk Naturals - Precious

Poliki:
Hi-Fi Cosmetics - Denial
(niestety, zaczyna się ocieplać... idę go spacyfikować Light Pink'iem z EDM ;) )

cera przedokresowa, pochorobowa, więc szału nie ma....

Pochmurno, deszczowo i.... wyjściowo.

21:22 Posted by Insane

Pogoda nas ostatnio nie rozpieszcza, mam wrażenie, że w szczególności Krakowian. W telewizji dzisiaj mówili, że podobno właśnie w Krakowie od wczoraj spadło najwięcej deszczu w całej Polsce i ileś tam razy przekroczyliśmy normę maja ;) no cóż, zgadzam się z tym. Mój wczorajszy powrót do domu (na rowerze, przypominam ;) ) zdecydowanie przekroczył wszelkie normy. Za przeproszeniem - nawet gaci nie miałam suchych :P i nie dało się jechać ulicą tak, żeby choć na kawałek tego-bardziej-suchego-kawałka się załapać. Podtopione to wszystko tak, że pedałując - regularnie nalewałam sobie kubełek wody do butów, które nota bene do dzisiaj nie wyschły ;)

No, ale ja nie o tym miałam....

Dzisiaj wybraliśmy się na chrzciny, więc wypadało wyglądać nieco bardziej wyjściowo, niż na co dzień. Jakoś nie miałam weny na papuzie barwy, więc wymaziałam coś takiego...
Oczywiście, podczas robienia zdjęć (z brakiem światła i nieustającym deszczem za oknem) - zapomniałam zmienić ustawienia aparatu i jak wyszło - widzą wszyscy.... Brak ostrości jak się patrzy. Także zdjęcie tylko jedno..



Podkład:
Lucy Minerals - Pale Olive

Korektor:
EDM - Pearl Mint, odrobina
EDM - Intensive Fair
EDM - Sunlight

Róż:
EDM - Soft Touch
Lumiere - Baby Face (enhancer)

Oczy:
Lucy Minerals - Whisper Pink
The She Space - Make Em Dance
EDM - Dandelions
Coastal Scents - gel liner Stellar (celowo rozmyty, nie chciałam efektu pin-up....)

Usta:
pomadka BeBe ;) a później pomadka MAD Minerals - Daylight, niestety już nie na zdjęciu


-EDIT-
Dopiero teraz widzę, jak kiepsko to zdjęcie jest naprawdę. No cóż, w rzeczywistości kolory były nieco bardziej intensywne... ;)

HiFi Cosmetics

16:53 Posted by Insane

Dotarło wyczekane i upragnione HiFi :)

Przede wszystkim - z całego serca muszę pochwalić Veronicę - za przemiły i profesjonalny kontakt, super obsługę! Z daleka czuć, że to fajna babka :D naprawdę przyjemnie się z nią wymienia maile :)
Przypominam, że dotarł do mnie reship - i to w błyskawicznym tempie i z wieloma gratisami!

Gratisy tutaj :)
Dwa cienie, jeden paparazzi powder i błyszczydło :) a do tego uroczy magnes na lodówkę. No i wizytówki, ale tych już nie fotografowałam :)



Zakupy Wizażanek :)



I moje :D
swatche niebawem :)



róż Denial :)



i porównanie wielkości cienia pełnowymiarowego i pełnowymiarowego różu:



Ależ się cieszę! :)